niedziela, 9 lutego 2014
Dziennik Sombora ,Wpis Drugi
13 kwiecień , Wpis Drugi
Moja opowieść zakończyła się wtedy kiedy miałem wyjść na zewnątrz ,ponieważ usłyszałem odgłosy koni. Teraz do niej wracam choć jest to historia ,dość nie przyjemna dla mnie. Wyszedłem na dwór a tam czekał na mnie uzbrojony mężczyzna. Siedział na koniu i przez chwilę patrzył na mnie. Takich jak on było w Polsce kilku a jednak wydawał się inny. Miał piękne szaty wypełnione szlachetnymi kamieniami a na jego głowie widniał żelazny hełm. Był w średnim wieku a twarz całą w bliznach. Miał blond włosy i wydał się być wesoły. Ale wcale nie był. Okazało się ,że jego celem była moja kuźnia i miał mi do przekazania ważną wiadomość.Jednym zwinnym ruchem zszedł z konia i wyciągnął miecz i wymierzył nim w moją stronę. Choć był groźny ja się go nie bałem. Nie mógłby mnie zabić no chyba ,że ma powód. Ale widać było ,że pochodzi z lepszej rodziny i gdyby chociaż mnie tknął okrył by całą swoją rodzinę hańbą. W końcu się odezwałem:
- Czego chcesz drogi przybyszu.
- Sambor? - powiedział a z jego ust wydobył się dość nieprzyjemny zapach.
- Tak ,to ja - odpowiedziałem spokojnie.
- Pójdziesz ze mną... Do króla.
- Dlaczego miałbym odwiedzać króla o takiej porze.
- Każda pora jest dobra do odwiedzenia władcy.
Myślałem z początku ,że to podstęp ,więc wymyślałem argumenty ,które miały by mnie ochronić przed spotkaniem z królem. Niestety nieznajomy był lepszy i w ciągu następnych 10 minut byłem już na koniu w drodze do Pałacu. Kiedy dotarliśmy na miejsce ,kazał mi zostać na koniu a on sam udał się do siedziby. Czekałem godzinę a potem stwierdziłem ,że nie mam na co czekać. Zsiadłem z konia i postanowiłem sam się udać do środka. Konia przywiązałem do słupa i wszedłem przez bramę do ogrodu. Żeby nie wpaść w łapy strażników musiałem się mocno skradać i mieć wyczulone wszystkie zmysły. Wejście do środka polegało na tym by wejść na dach a potem wskoczyć na balkon a z balkonu do środka. Miałem szczęście bo mogłem trafić w ręce sługów władcy ,którzy przechodzili koło balkonu. Potem moim celem stał się ten co mnie w to wszystko wrobił. Lecz zamiast niego spotkałem starego znajomego Egreta. Chodził po korytarzu i widać było ,że na kogoś czeka. Z minuty na minutę był to coraz bardziej nerwowy ,aż w końcu wyszedł. Nie podobało mi się to ale w końcu pojawił się mój cel. I nie był sam. Koło niego był silnie zbudowany mężczyzna ,który miał dość smutną minę. To samo było widać po moim znajomym. W końcu zaczeli do siebie gadać ,niestety mówili za cicho więc musiałem się zbliżyć. Rozmawiali o Egrecie. Nie były to zdania ,które chciałem usłyszeć. Uważali go za wroga politycznego państwa ,ponieważ skrytykował postawę króla. Wtedy dowiedziałem się dlaczego. Król podpisał dokument umożliwiający oddanie ziem polskich Rosji. Nie widziałem jakie to były ziemie ale moja rodzina mieszka na granicy. Więc jeśli mają dołączyć ziemie polskie do Rosji to na pewno i ziemie mojej rodziny. Wtedy zauważyłem kogoś jeszcze. Była to kobieta.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz