niedziela, 9 lutego 2014

Dziennik Egreta, Wpis drugi

13 kwietnia 1772
Wpis drugi.

Obudził mnie dym i JAKAŚ KOBIETA!
Drze się do mnie wstawaj, a ja półprzytomny wstaję i szybko chwytam za sztylet, który miałem przy łóżku.
Przybiłem ją do ściany, która powoli zaczęła się już palić.
Przyłożyłem jej sztylet do szyi i zapytałem skąd się tu wzięła.
Powiedziała, że próbuje mnie ratować.
Odstawiłem sztylet po czym zbiegłem na dól schodami.
Wyważyłem drzwi i wbiegłem razem z nią na zewnątrz.
Powiedziała mi, że to jeszcze nie koniec i wtedy zobaczyłem...
Czterech królewskich rycerzy, którzy podpalili mój dom i chcieli mnie zabić.
Poprosiłem "ją" o pomoc w walce, a ona odpowiedziała, że z przyjemnością się zabawi.
Ruszyli na nas szturmem, "ona" była uzbrojona w miecz i łuk, nie to co ja.
Ja miałem tylko marny sztylet, kiedy pierwszy do mnie podbiegł nie czekałem, aż zaatakuje.
Wiedziałem, że mam marne szanse ze sztyletem, dlatego rzuciłem go prosto w napastnika.
Sztylet wbił mu się prosto w głowę.
Kiedy padał na ziemię, szybko wyrwałem miecz z jego ręki.
Ruszyłem na drugiego, okazał się być słabym szermierzem.
Szybko sparowałem jego ciosy i wbiłem mu miecz w pierś.
Ruszyłem pomóc tamtej kobiecie ale ona już pokonała pozostałą dwójkę.
Podziękowałem za pomoc ruszyłem do furtki, bo akurat w tym momencie dom zaczął się walić.
Kiedy wyszliśmy już za posesję spytałem jak ma na imię, odpowiedziała, że ma na imię Alice.
Spytałem ją jak tu się znalazła...
Opowiedziała mi, że mnie śledziła, kiedy spłoszyłem jej rysie podczas polowania.
Szła za mną cały dzień, wślizgnęła się nawet do pałacu.
Spytała mnie co stało się w komnacie króla, dlaczego byłem taki zdenerwowany po wyjściu.
Odpowiedziałem, że dowiedziałem się o pewnej decyzji króla i jej konsekwencjach.
Poszedłem z nią do mojego przyjaciela Jakuba, ufałem mu najbardziej ze wszystkich.
Opowiedziałem mu o całym zajściu i poprosiłem o nocleg.
Nie pytał o nic, wiedział, że prowadzę ryzykowne życie.
Nie zapytał nawet o Alice.
Ubrałem się, byłem gotowy do wyjścia, lecz, lecz jak zwykle Jakub mnie ubszedził.
Była z nim Alice. Jakub zapytał dokąd idę.
Odpowiedziałem, że muszę załatwić pewne rzeczy na mieście, oraz złożyć komuś wizytę.
Powiedział mi tylko żebym na siebie uważał. Kiwnąłem mu tylko głową.
Poprosiłem Alice, żeby tu została, a Jakuba, żeby ją przypilnował.
Poszedłem do znajomego kowala Sambora.
Znał mnie, kilkakrotnie tu byłem, zaprzyjaźniliśmy się.
Poprosiłem go o to co zwykle: Dwa miecze, cztery sztylet i cztery noże.
Miecze nosiłem zwykle na plecach, dwa sztylety miałem w butach, pozostałe dwa przy pasie, na noże miałem specialne przegrody w pasie.
Miał wszystko wiedział czego potrzebuję.
Zapytał po co mi to wszystko, co planuję zrobić i gdzie wcześniejsze wyposażenie?
Powiedziałem, że idę złożyć wizytę królowi, a on na to, że zwariowałem.
Odpowiedziałem, że nie bardziej niż zwykle i wtedy oboje się uśmiechneliśmy.

Egret
Soll

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz